Strona główna Jak to działa? O nas Kontakt Zaloguj się Zarejestruj się
Uwaga! Od godziny 23:00, 15.02.2014 do godziny 02:00 16.02.2014 serwis będzie niedostępny z powodu prac konserwacyjnych.
Okiem eksperta Powrót do listy artykułów
Ela Hübner: „Chłopa naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. O miłosnych pragnieniach po 50-tce.
2017-06-16 12:19:50


Ela HubnerMiłość po 50-tce lubi przyprawiać o emocje - dosłownie i w przenośni. Z dojrzałymi związkami, zwłaszcza tymi, które zaczynają się „jeszcze raz" wiąże się wiele dylematów, o czym często przekonujemy się w artykułach naszego eksperta. Tym razem chcemy spojrzeć na ten temat oczami Eli Hüber - blogerki lifestylowej 50+. Swojego bloga Fajna Baba Nie Rdzewieje pisze dla kobiet, które są w wieku, w którym podobno mija „termin przydatności do użycia" Smile, choć one same czują się atrakcyjne, spełnione, pełne energii, planów i pragnień.

Zachęcamy do przeczytania poniższego wpisu autorstwa pani Eli - wpisu który pokazuje, że przysłowiowych motyli może zapragnąć każdy i wiek nie ma tutaj żadnego znaczenia.

 

O miłości po 50-tce. Całkowicie szczerze i wprost.


„I znowu przyszedł maj, namieszał w moim sercu..." śpiewał kilka lat temu zespół Varius Manx. No fakt, maj to taki miesiąc, który miesza w sercach całemu światu. Przyroda wybucha soczystością, ptaszęta świergolą i wiją gniazda, samce uderzają w konkury, wiewiórek goni wiewiórkę... nawet ludziska jakby bardziej szczęśliwi, wyłażą z pieczar po zimowym śnie... I amorów się zachciewa, a jakże! A za chwilę lato i wszystkie te przyjemności, które jeszcze bardziej ożywią serca i ciała. I to nie tylko u młodzieży. Uczucia i bliskości drugiej osoby pragną wszyscy, z osiemdziesięciolatkami włącznie.

 

Miłość po 50-tce to sprawa niełatwa, bo wiadomo, że każdy ma jakieś przyzwyczajenia i oczekiwania, wady i przywary, które boi się odkryć. Trudniej jest zaufać i otworzyć się na nowe. Jednak ci, którzy odważyli się spróbować jeszcze raz, twierdzą, że takie dojrzałe związki to piękna sprawa. Chętnie bym to sprawdziła, bo i mnie maj uderzył do głowy.

 

Znam kilka par z długim stażem, takim ponad 20-30 lat i wszyscy zgodnie twierdzą, że po pierwsze trzeba mieć szczęście, żeby na siebie trafić, a po drugie trzeba się lubić i przyjaźnić, pomimo różnic. Nie ma reguły, czy jest to związek bardziej tradycyjny i z klasycznym podziałem ról czy raczej nowoczesny, gdzie zarówno mężczyzna jak i kobieta mają mniej więcej równy wkład we wspólne stadło. Podstawą udanej relacji jest zainteresowanie drugą osobą i jej światem, WZAJEMNY szacunek i wsparcie, akceptacja słabości. Partnerzy wiele rzeczy robią razem, mają wspólne zainteresowania i cieszą się swoim towarzystwem, w którym po tylu latach nie muszą niczego ani nikogo udawać. W takich związkach nie ma miejsca na patriarchalno-protekcjonalne traktowanie kobiety czy też odwrotnie, wieczne smędzenie, narzekanie i krytykowanie mężczyzny za bliżej nieokreślone nieudacznictwo. Chyba, że takie pary żyją długo razem „tylko i wyłącznie dlatego, że go jeszcze nie zabiłam", jak odpowiedziała mi pewna kobieta na pytanie o tajemnicę długowieczności jej małżeństwa.

 

Media donoszą, że od kilku lat najwięcej rozwodów przybywa właśnie w grupie 50+. Najczęstszym, najbanalniejszym powodem jest zdrada i wymiana modelu. Mąż oświadcza, że się zakochał i głęboko wierzy w to, że 20-30 lat młodsza wybranka, trzepocząca na jego widok rzęsami i spijająca każde słowo z jego ust, to dużo lepsze rozwiązanie niż stara, gruba i wysłużona żona. Do czasu aż dziewczyna stwierdzi, że on też jest stary, gruby i ani on ani jego portfel nie obsługują tak jak należy. Jadę stereotypami, że aż miło, ale za dużo się człowiek nasłuchał o takich wymianach. Obśmiać trzeba. Niemniej rośnie też liczba pozwów, które wnoszą kobiety. Przyczyny? Po pierwsze kobiety coraz częściej mają dość, wiecznej obsługi męża i dzieci, braku szacunku, czują się niedoceniane i niekochane. Po drugie, panowie 50+ jacyś tacy bamboszowi ostatnio, nic im się nie chce, ani nigdzie wyjść ani pojechać, a ich religią jest święty spokój, ołtarzem telewizor albo komputer. Natomiast kobieta właśnie odżywa, odchowała dzieci i chce wreszcie zacząć żyć, tyle że często nie ma z kim i nie chce jej się czekać, aż on się ocknie. Po trzecie, rosnąca niezależność finansowa kobiet powoduje, że lęk o przyszłość, typowe „jak sobie poradzę" nie jest już barierą do zakończenia nieudanego związku.

 

No dobrze, ale jak już się „uwolnimy" albo od dawna jesteśmy wolne i znowu chcemy poczuć przysłowiowe bąble, to gdzie znaleźć nowego, bardziej dobranego partnera? Oto jest pytanie godne dylematów szekspirowskiej heroiny. Najfajniejsi i najciekawsi są oczywiście zajęci, na imprezach towarzyskich od lat ci sami ludzie, do baru czy klubu nocnego nie pójdę, bo nie chcę mieć na twarzy wypisane „SZUKAM", a poza tym to teren łowiecki dla moich rówieśników. No to gdzie?

 

„Jedź do sanatorium" - mówi znajoma 30-latka. Nie jestem typem sanatoryjnym, choć wiem, że na temat uzdrowiskowych bachanaliów krążą legendy. Kiedy pada słowo „Ciechocinek", rozmówcy ściszają głos i rozglądają się na boki. Nie wiem, nie byłam. Podczas weekendowego wypadu do Nałęczowa widziałam kuracjuszy w Parku Zdrojowym. Trudno mi było uwierzyć, że ci spacerujący krok za krokiem panowie i panie, prowadzący dystyngowane rozmowy przy lodach i kawie, wieczorem zmieniają się w rekiny i piranie parkietu. Dużo łatwiej było mi to sobie wyobrazić w Krynicy Górskiej, kiedy czekałam na autobus do Krakowa, a wraz ze mną tłumek pań wyjeżdżających po skończonym turnusie. Tylko kilka z nich ubranych było w stroje turystyczne. Cała reszta z walizami godnymi gwiazd Hollywoodu przybywającymi na Festiwal Filmowy w Cannes i w stylizacjach podnoszących brwi o 10 cm. Największe wrażenie zrobiła na mnie pewna dama z długim fryzem w ognisto-kasztanowym kolorze, takimiż ustami, bluzeczką w wielkie złote esy floresy i panterkowymi legginsami. Ała! - jak mówi mój krakowski znajomy. Inny znajomy, będąc kiedyś poszukującym, skuszony famą wybrał się do Ciechocinka, ale wrócił szybciej niż zapowiadał. „Wszędzie te napalone baby!" rzucił mi w słuchawkę i o więcej nie śmiałam zapytać.

 

Nie ma lekko drogie panie! Wiele kobiet po swoich małżeńskich doświadczeniach mówi wprost, że nie są już zainteresowane. „Teraz ja!" i dawaj na salsę, wycieczki górskie i rowerowe. I są zadowolone z życia, bo mają je wreszcie dla siebie. Inne, które może i zapragnęłyby wpuścić do swojego świata kogoś nowego, mają problem, aby znaleźć królewicza, który zlazłby z konia, żeby choć od czasu do czasu odkurzyć albo pozmywać. Opowiadała mi znajoma, że kiedy na portalu randkowym znalazła nawet interesującego kandydata, to uciekła, kiedy pan ów podczas zapoznawczej kawy stwierdził: „lubię, kiedy obiad jest o 16.00". Inny mężczyzna (pod 60-tkę) ogłosił podczas rozmowy: „Chciałbym się jeszcze zakochać, bo czas już znaleźć kogoś do opieki". Heloł! Houston mamy problem i to duży! Panowie wróćcie na ziemię! Nawet DJ Wika, ikona witalności polskich seniorów, pani lat 78, opowiadała rozbawiona w programie Pauliny Młynarskiej „Lustro": „Mój sposób życia nie odpowiada starszym panom, bo przy mnie nie będą się czuli bezpiecznie. Płatków nie ugotuję, kaszy manny nie zrobię." A to feler, westchnął seler, bo takie podejście ma coraz więcej kobiet. Są też pozytywne przykłady. Znajoma malarka opowiadała mi, że kiedy maluje, to cała się w to angażuje i nie myśli o niczym innym, często przez cały dzień. Obiad gotuje wtedy mąż, który bardzo ją wspiera w artystycznej działalności. Tak jak ona wspiera jego i w pracy i w jego pasjach. I o to właśnie chodzi! Inny mężczyzna, nowo poznany znajomy, lat 70 - świetny facet, inteligentny, dowcipny, oczytany, kino, teatr, muzyka, chodzi po górach, jeździ na rowerze, gotuje... Nie szuka niańki, z kobietą chce dzielić się przeżyciami i przyjemnościami. Można? Można!

 

Skoro nasi wspaniali 50+ tacy jacyś energetycznie przywiędli, to może rzucimy okiem na młodszych? Przy okazji niedawnej „awantury" z nową prezydentową Francji temat rozgrzał do czerwoności łamy mediów i wypowiedzieli się już chyba wszyscy. I ci co mieli coś do powiedzenia, i ci, co lepiej, żeby nic nie mówili. Ja się cieszę, ponieważ dyskusja zwróciła uwagę na żywą społecznie kwestię. O gustach się nie dyskutuje, ale wielu ludziom trudno jest uwierzyć, że starsza kobieta może się podobać i budzić emocje u młodszych mężczyzn. Psycholodzy i seksuolodzy od lat potwierdzają, że taki związek odpowiada na wzajemne potrzeby obu stron - psychiczne, emocjonalne i, o zgrozo!, seksualne. A dlaczegóż by nie? Kobieta po 50-tce to niekoniecznie stare próchno zjedzone przez korniki. Zadbana, dojrzała emocjonalnie i doświadczona życiowo, ale nadal młoda duchem ma wiele do zaoferowania mężczyźnie, zresztą nie tylko młodszemu. Naprawdę warto to docenić. Na zepsutym moralnie Zachodzie tego rodzaju związki już nikogo nie dziwią, są nawet specjalne portale randkowe do łączenia w pary starsze kobiety i zainteresowanych nimi mężczyzn. U nas takie relacje ciągle jeszcze znajdują się na ostrzu społecznego napiętnowania. „Rewolucja Brigitte" - głosiły nagłówki. Może rzeczywiście coś się w tej materii ruszy i nawet w naszym kraju, tego rodzaju związki nie będą już wywoływać sensacji. Dała nam przykład Madame Macron, jak zwyciężać mamy!


O miłości można długo. Dlatego będzie dalszy ciąg. W następnych odcinkach napiszę o portalach randkowych, biurach matrymonialnych, klubach 50+ itp.


A póki co: Kochajmy się! Niezależnie od wieku.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Autor: Ela Hübner

Źródło: blog www.fajna-baba-nie-rdzewieje.pl 

Utwór pochodzi z bloga Fajna baba nie rdzewieje, autor Ela Hübner. Nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji i w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody autora tekstu. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworu w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody autora jest niedozwolone. W przypadku chęci uzyskania zgody na publikację prosimy o kontakt na adres: ela@fajna-baba-nie-rdzewieje.pl

 


Ela Hübner, blogerka lifestylowa 50+. Z zawodu tłumaczka, z zamiłowania obserwatorka życia i jego aktywna uczestniczka. Warszawianka od urodzenia, lubi swoje miasto za energię, która inspiruje do działania. Dużo podróżowała i mieszkała przez kilka lat poza Polską. Lubi książki, kino, sport oraz podróże bliższe i dalsze. Dorosły syn wyfrunął z gniazda. Otwarta na ludzi, optymistka o pogodnym usposobieniu. Lubi patrzeć na świat z dystansem i humorem. Blog Fajna Baba Nie Rdzewieje jest jednym z marzeń, które spełnia po 50tce. Pisze dla kobiet w wieku, w którym paniom mija ponoć „termin przydatności do użycia", choć one same wiedzą najlepiej, ile jeszcze w nich życia, energii, planów i pragnień. I teraz wreszcie mają czas, aby się tym zająć. Blog zachęca do antykorozyjnego stylu życia, aby na tej „trzeciej zmianie" jak najdłużej zachować zdrowie, dobrą formę i młodość ducha.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
  • danusiiaDodany przez danusiia 91 dni temu
    Całkowicie zgadzam się z Tobą Elu!Moge wypowiedzieć się na temat i dodać,ze mozna zakochać się i po 60-tce!Nie czuję się na "swoje lata"!Ale na portalach to marne szanse aby znalezć bratnia dusze.Wszyscy których spotkałam sązainteresowani jednorazowym seksem albo wepchnięciem się do chaty!A gdzie jest ten poważny,prawdziwy mężczyzna?Tak trudno go spotkać!Ale jeszcze wierze,że znajdzie się sam! Pozdrawiam i dalej będę czytać twoje felietony!!
  • frezjaDodany przez frezja 91 dni temu
    Fajnie się czyta takie treści. Rzadko można spotkać dojrzałego mężczyznę, który się pochyli nad potrzebami kobiety. Na początku udaje kogo innego niż jest, bo chce wzbudzić zainteresowanie swoją osobą. Jeśli już wzbudzi zainteresowanie to jest tak, jak napisałaś. Niestety. Pozdrawiam :)

 

ekspert_razem50plus.pl

ekspert_razem50plus.pl

partner_razem50plus.pl

Copyright 2017 M&M Solutions & razem50plus.pl.2017